Atrakcyjność historii polega przede wszystkim na dramaturgii. W prawdziwym życiu zbyt wiele komplikacji może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego, bo jednak człowiek jest tak skonstruowany, że nie wszystko wybaczy. A jeśli już wybaczy, to nie zawsze zapomni.

Filmy i książki dostarczają nam ogromną dawkę happy endingów, w których bohaterowie są dwiema połówkami jabłka idealnie do siebie pasującymi. Schemat jest oczywiście zawsze ten sam. Najpierw muszą pokonać niezliczoną ilość przeciwności losu, po których prawdziwy człowiek nie byłby w stanie normalnie funkcjonować. Oni jednak finalnie zawsze wygrywają z trudnościami i wybaczają sobie nawet wyrządzenie największych krzywd.

Namiętność prędzej czy później się skończy

To nie namiętność, lecz intymność cementuje związek. Na dłuższą metę to nie fajerwerki są najważniejsze, ale to, czy partnerzy traktują się przyjaźnie, z szacunkiem, czy mają wspólny światopogląd, czy mają wspólne zainteresowania i czy w sytuacjach kryzysowych reagują w podobny sposób.

Ważne jest też pochodzenie z podobnej klasy społecznej i kultury, ponieważ oznacza to wyznawanie podobnych wartości. Pochodzenie determinuje to kim jesteśmy, a nie kim myślimy, że jesteśmy. W silnych sytuacjach emocjonalnych zawsze górę bierze autentyczność.

Jeśli partner zostanie naszym najbliższym przyjacielem, nie tylko rozumie nas intelektualnie, ale też emocjonalnie. Kiedy przechodzimy przez trudne chwile, jest nam w stanie powiedzieć: „Masz prawo czuć się tak, jak się czujesz”. Albo: „Jesteś fajnym, sensownym człowiekiem”. I powie to wtedy, kiedy najbardziej potrzebujemy podobne rzeczy usłyszeć.

Ludzie nie mają dla siebie czasu

Wspólne życie nie jest nieustającym miesiącem miodowym, podczas którego partnerzy nie robią nic innego poza wzajemnym zajmowaniem się sobą. We wspólnym życiu prędzej czy później musi znaleźć się miejsce na stres, pracę (czasem nawet i przynoszenie pracy do domu), rozwijanie się, spełnianie swoich pasji oraz ogarnianie przestrzeni życiowej wokół siebie. Do tego dochodzi wiele codziennych dramacików dotyczących spraw mniej lub bardziej błahych potrafiących doprowadzić do szału.

Żyją ze sobą, ale bardzo często obok siebie. Nie chcą, albo nie potrafią już rozmawiać. A jeśli już akurat rozmawiają, to podczas oglądania filmu, zza laptopa, podczas wykonywania różnych domowych czynności, kiedy nie są na sobie całkowicie skoncentrowani. Po jakimś czasie czują się w tych związkach potwornie samotni. Czują, że relacja nie spełnia ich oczekiwań, nie są z dnia na dzień coraz bardziej szczęśliwi (co było ich pierwotnym celem) i… rozstają się.

Usłyszałam niedawno teorię, że pod względem komunikowania się dobrze radzą sobie pary żyjące od siebie w bardzo dużych odległościach. Aby zupełnie nie stracić ze sobą kontaktu muszą wygospodarować sobie czas, np. godzinę dziennie na Skypa. I właśnie wtedy naprawdę rozmawiają, ponieważ skupiają całą uwagę na drugiej osobie.

Nie ma gwarancji na to, że partnerzy stworzą udany związek. Nie istnieje żaden algorytm, który mógłby to obliczyć, dopasować idealnie cechy charakteru, przewidzieć wszystkie ewentualne czynniki niesprzyjające. Nie ma możliwości, że do jakiejkolwiek relacji przychodzimy na gotowe i właściwie możemy już tylko leżeć i pachnieć.

Dobra i udana relacja jest oparta na współpracy i autentycznej trosce o dobro partnera. Znajdowanie rozwiązań, które pozwolą spełnić cele obojga wymaga wychodzenia ze swojej strefy komfortu, a więc pokonywanie ograniczeń, modyfikowanie przyzwyczajeń i interesów. Trzeba zrobić wszystko co tylko jest możliwe, aby codziennie dbać o relację na 100%, niezależnie jak długi ma staż.

Źródło: WO: Czy szukanie drugiej połówki jabłka ma sens?

Reklamy