„Jeśli problem da się rozwiązać to super, nie warto się nim przejmować. Jeśli nie da się go rozwiązać, to nie ma sensu się nim przejmować”. Podobnie jest z relacjami. Warto w nie inwestować, ale tylko w takie, które po jakimś czasie przynoszą korzyści.

To trochę tak jak z budowaniem domku z kart. Aby powstał, musimy konsekwentnie układać karty w ten sposób, by się wzajemnie podpierały. W sytuacji, gdy zabierzemy jedną, cała reszta runie, a z naszego domku pozostanie tylko żałośnie wyglądająca kupka. To samo stanie się z zaniedbanym związkiem. Gdy jedna osoba będzie dokładała coraz więcej swoich kart w postaci: uwagi, czasu, poświęcenia, a druga zabierze swoją lub nie dołoży kolejnej, która powinna utrzymać misterną konstrukcję, to wszystko raczej prędzej niż później runie.

Nie da się odbudować domku tylko z kart jednej osoby

Pomimo tego, że liczba będzie się zgadzała, to konstrukcja runie przy pierwszym silniejszym wiaterku. Przy budowaniu relacji ważna jest dobra wola i chęci zarówno od jednej jak i od drugiej osoby. Staranie się tylko jednego człowieka może być dobre przez jakiś czas, później w zależności od strony barykady po której się znajdziemy możemy stwierdzić, że:
  • mamy w dupie czyjeś staranie się…
  • mamy w dupie nasze staranie się…
… i tak to nic nie zmieni.
Czasem warto jest odpuścić, bo jeszcze nikt nie wyszedł dobrze na utrzymywaniu związku za wszelką cenę. Prędzej czy później i tak zostanie tylko rozczarowanie i mentalny ból. Podobny efekt dałoby rozpędzenie się i przywalenie z całej siły głową w mur. Bolałoby tak samo, ale rozwalona głowa szybciej się zagoi niż rozwalone poczucie własnej wartości*.
Samotna walka o przetrwanie relacji przynosi jedynie efekt poczucia podeptania własnej godności, ale nie przez osobę, która się nie angażuje, tylko przez nas samych. W końcu każdy to zrozumie. Możemy mieć później pretensje tylko do siebie, że pozwoliliśmy nierealnym oczekiwaniom i nadziei zepchnąć się z mentalnej krawędzi i wylądować nie wiadomo gdzie.

Chłodna kalkulacja gwarancją bezpieczeństwa?

Oczywiście, gdybyśmy byli mądrzejsi, moglibyśmy już na samym początku przeprowadzić chłodną kalkulację, w której porównalibyśmy wszystkie koszty i ewentualne zyski. Wtedy nigdy nie popełnilibyśmy błędu i to zdecydowanie miałoby swoje plusy. Jednak dobrze, że życie nie jest tylko bilansem zysków i strat, a my pozwalamy sobie na popełnianie błędów, bo tak na prawdę to nas kształtuje.
Walka w pojedynkę ma sens tylko wtedy, gdy jest to walka o siebie. O zrealizowanie swoich marzeń, o rozwiązanie swoich problemów, o zainwestowanie w swój rozwój. Taka inwestycja zwróci się dziesięciokrotnie.
 
* Autorem metafory o przywaleniu głową w mur jest Volant.
Reklamy