Główna idea karmy głosi, że czyny tworzą przyszłe doświadczenia. W wolnym rozumieniu, jeśli wyrządzimy komuś krzywdę, to ktoś wyrządzi nam krzywdę, a z kolei jeśli będziemy dla kogoś dobrzy, to  dobro kiedyś do nas powróci.

Człowiek nie jest bezwolną marionetką, którą sterują jakieś nadprzyrodzone siły, a jego los nie jest z góry przesądzony, ani zapisany w gwiazdach. Horoskopy piszą podobno dziennikarze za karę, dlatego kiepsko jest się nimi sugerować.

Prędzej niż z jakimś z góry ułożonym planem, mamy do czynienia z samospełniającą się przepowiednią. W skrócie chodzi o to, że do konkretnej tezy przypisujemy konkretne wydarzenia. Najczęściej te negatywne.

Idea karmy

W buddyzmie nie występuje ona w swojej fatalnej postaci, a każdy zły czyn może być wymazany przez taki, który zaowocuje dobrem. Wszystko zależy od woli jednostki. Nikt nie może jej w tej sytuacji pomóc, ani potępić. Dlatego każdy ma prawo popełniać błędy, a my nie mamy prawa go za te błędy potępiać, pod warunkiem jeśli nie jest to człowiek kompletnie zdemoralizowany. Popełnianie błędów jest najbardziej ludzką cechą. Znacznie trudniejszą sprawą jest uczenie się na tych błędach i wyciąganie wniosków. Jeszcze trudniejszą sprawą jest niepopełnianie w przyszłości tych samych błędów. Jak wspomniałam wcześniej, wszystko zależy od woli.

Jeśli coś jest dla nas złe, nasz organizm sam nam o tym powie

Zaliczam się raczej do ludzi wewnątrz-sterownych, czyli takich, którzy wierzą, że zarówno sukcesy jak i porażki związane są bezpośrednio z własnym zachowaniem, a nie z konstelacją gwiazd lub innymi dziwnymi rzeczami.

Moim zdaniem dla osiągnięcia pełnej harmonii wewnętrznej czasem trzeba podjąć drastyczne decyzje. Drastyczne, to znaczy definitywne, ale jednocześnie bardzo dobrze przemyślane. Czasem wiąże się to z długim okresem zastanawiania się, podsumowania, brania wszystkich czynników „za i przeciw”.  Ważna jest także fizyczność, ponieważ kiedy coś jest dla nas złe, nasz organizm sam nam o tym powie.

Zapominamy o tym, nie dopuszczając do siebie pewnych myśli. Uważam jednak, że warto jest się wsłuchać w samego siebie, ponieważ czasem pozorna strata może zaowocować późniejszym, ogromnym zyskiem.

Podobno nie ma błędnych decyzji – jest tylko informacja zwrotna.

Reklamy